2026-03-20

Xcadey Ventus – piękna karbonowa korba z pomiarem mocy

Mierników mocy używam od 5 sezonów. Towarzyszą i pomagają mi od powrotu na rower po latach przerwy wskazując FTP od nikczemnych 180W do obecnych mniej nikczemnych 300W. Dobrze mieć świadomość jak długą drogę trzeba przebyć, by nadal być zaledwie przeciętnym kolarzem :)
Wróćmy jednak do pomiarów mocy. Pierwszy był także Xcadey lecz w formie jednostronnego pomiaru na ramieniu szosowej Ultegry. Do tego pająk na korbie Sram w MTB. Następnie zmiany sprzętowe zaprowadziły mnie w stronę Magene P505 i Favero Assioma Duo, ale zdjęcia nowej karbonowej korby Xcadey Ventus z doskonale pasującym setem zębatek sprawił, że powiedziałem shut up and take my monety!
Po części dlatego, że to jedna z najładniejszych korb jakie znam. Matowe wykończenie, widoczne włókna, masywne ramiona i doskonała waga (360g ramiona + 100g pająk).
Do tego nowy pomiar mocy na pająku i świetnie licujące z nim blaty. To drugie wcale nie jest takie oczywiste, gdyż z reguły blaty przykręcone do różnych pająków nijak nie stanowią całości. Chcesz dowodów? Zobacz jak pokracznie wyglądają blaty Shimano dokręcone do tego pająka. Te bardziej standardowe bez przetłoczeń są w porządku, ale to dzięki kompletowi z zestawu mamy produkt kompletny z którym nie ma wstydu nawet na Gassach czy innym Calpe.

 fot. jedrysik.com

Specyfikacja w skrócie.

Najważniejszym aspektem jest to, że z racji faktu, iż czujnik umieszczony jest na pająku, a nie ramieniu korby jest to miernik dwustronny, czyli mierzy moc osobno z każdej nogi (oczywiście jeżeli masz dwie), a nie tak jak jednostronny – ekstrapolując moc jako dwukrotność pomiaru jednej ze stron. Mnożąc znaczy razy dwa. Poza samą mocą otrzymujemy także dane o kadencji oraz balansie mocy lewa-prawa (oczywiście jeżeli masz obie), co może mieć znaczenie podczas analizowania treningów. Nie jest to może kluczowy aspekt, ale spotkałem się już z wieloma ciekawymi sytuacjami jak np. rosnąca różnica w balansie spowodowana zmęczeniem gdzie raz rozwiązaniem była zmiana pozycji, a raz faktyczne niedotrenowanie jednej z nóg. Jak się okazało – po dawnej kontuzji.

Xcadey deklaruje dokładność miernika na poziomie ±1% i jestem w stanie się z tym zgodzić, ale jest kilka detali, o których wspomnę w dalszej części. Im bardziej wchodzi się w testy takich specjalistycznych urządzeń, tym bardziej znajduje się detale, które wpływają na działanie i wyniki. Coś, co wydaje się z pozoru proste i oczywiste dość szybko stawia kolejne pytania, a nie zawsze odpowiedzi.
Łączność to oczywiście ANT+ i Bluetooth. Standard w miernikach i komunikacji. Bateria wytrzymuje około 150 godzin. Sprawdziłem to podczas dwóch miesięcy na Gran Canarii gdzie miernik podczas powrotu z ostatniej trasy powiedział “to ja już też kończę”, w związku z czym ostatnie 10km jechałem już bez pomiaru mocy i kadencji. Było to po 2 miesiącach, pokonanych ponad 3000km i właśnie 150h samej jazdy w temperaturach około 20 stopni.

Oś korby Ventus to standardowe shimanowskie 24mm w związku z czym jeśli masz taką korbę, wymiana to plug n play, choć może raczej pull n push.
Blaty do korby zamówiłem również od Xcadey – BCD110 4S, czyli także standard shimano. Miałem co prawda blaty z poprzedniej korby, ale te, które widzisz na zdjęciu pasują idealnie i wyglądają obłędnie. Ten rozstaw, tj. BC110-4S jest dobrą opcją w razie gdyby wydarzyło się z blatem coś niedobrego. Blaty Shimano dostaniemy praktycznie wszędzie i problem można ogarnąć od ręki.

 fot. jedrysik.com

Montaż i jazda

Nie ma tutaj żadnego rocket science. Otwierasz pudełko, jarasz się korbą...i prawie gotowe. Kolejny krok to znalezienie klucza dynamometrycznego i dokręcenie pająka, a następnie blatów. Równomierne dokręcenie z odpowiednim momentem to ważny detal w kontekście odczytów mocy. Nierówno dociągnięte śruby powodują naprężenia na pająku, które mogą się przekładać na niedokładne odczyty. Tensometry w pomiarze reagują na minimalne odchyłki materiału (bo jak myślisz, o ile mikronów może się odgiąć pająk przy nacisku 50W?) także jest to punkt, do którego warto się przyłożyć.

Po instalacji korby lub miernika na rowerze należy sparować miernik z licznikiem i najlepiej także z aplikacją Xcadey. Warto sprawdzić czy jest jakiś update firmware. Warto także ustawić pola prezentujące moc na ekranie licznika i tu pozwolę sobie na podpowiedź. Jeśli pomiar mocy to coś nowego w Twoim rowerowym świecie ustaw średnią moc z 3 lub 5 sekund. 10 to za dużo przy interwałowej jeździe, a ustawienie sekundowego odczytu powoduje, że liczby zmieniają się ze zbyt dużą amplitudą. Dodam jeszcze, że średnia z 5 sekund nie oznacza, że widzisz zmiany co 5 sekund, a jedynie, że sam odczyt się trochę “wygładza” i lekkie różnice w każdym naciśnięciu pedałów nie są aż tak wyraźne. Zresztą – możesz ustawić oba pola tj. Power i Avg Power 5sec, by podczas pierwszej jazdy porównać jak się zachowują…i zostawić później to drugie ;)

Poniżej możesz zobaczyć jak to wygląda na moim Garminie Edge 840 podczas jazdy. Nie jest to jednak standardowy ekran, a skonstruowany przeze mnie w HMSdiy. Górna część to pole mocy uśrednione z 3 sekund, a poniżej wykres opierający się także na tych samych danych. Dzięki temu widzę w szerszym spektrum co się działo w ostatnich 3 minutach

 fot. jedrysik.com


Jak to działa w praktyce?

Xcadey Ventus łączy się szybko, trzyma sygnał i nie sprawiał zupełnie żadnych problemów podczas 2 miesięcy testów. W liczniku możesz na wszelki wypadek włączyć prompt kalibracyjny przed jazdą, ale z racji faktu, iż kompensacja temperatury jest i działa (co oczywiście sprawdziłem) nie ma superkonieczności, by się tym nadto przejmować. Generalnie nie ma tu wielkiej filozofii. Działa jak należy i jest praktycznie bezobsługowy. O ile przy pedałach takich jak Favero czy Garmin trzeba pamiętać o zmianie długości korby jeśli masz różną w różnych rowerach, to pomiar mocy na pająku nie wymaga tego ustawienia z racji innego punktu, w którym zmienia dane. To właśnie m.in. stąd te różnice, o których wspominałem wcześniej.

Dokładność – czy można temu ufać?

Producent deklaruje dokładność na poziomie ±1%, co brzmi bardzo dobrze. W praktyce, jak to zwykle bywa, wszystko zależy od…i tu własnie lista robi się długa i ciekawa.

Miernik testowałem równolegle z Favero Assioma Duo, choć na przysłowiowy co dzień jeżdżę w pedałach Xpedo.
I tu warto nadmienić pewną ciekawostkę. Jako, że pedały mierzą moc w innym miejscu niż pająk odczyty mogą się różnić między sobą. W moim egzemplarzu różnią się o około 6%, a wynika to jak sądzę z różnic przyłożenia momentu, strat na napędzie i samych dokładności obu mierników. To nie jest wada. Można powiedzieć, że cecha.

 fot. jedrysik.com



W aplikacji można dostosować korektę odczytu Xcadey w polu Power Adjust. Procent można policzyć porównując średnie odczyty z kilkuminutowych fragmentów. Ja na potrzeby testu napisałem prostą platformę do analizy plików fit (tę którą widzisz na zdjęciach), ale z powodzeniem można taką akcję przeprowadzić także w excelu/sheets. Po zmianie na 106% odczyty z Favero były praktycznie w punkt. Średnie moce z różnych odcinków różniły się w porywach o 1-2W a i to głównie dlatego, że moc jest rejestrowana raz na sekundę i jej wachnięcie na dwóch licznikach (jeden parowany z Xcadey, drugi z Favero) czasem rozjeżdża się o ten jeden odczyt. Można powiedzieć, że przy dużej zmienności Favero reagują natychmiast, a Xcadey z lekkim (ale nie sekundowym) opóźnieniem. W codziennym, nawet bardzo intensywnym użytkowaniu nie wpływa to zupełnie na nic.

 fot. jedrysik.com


Ważnym aspektem pomiaru mocy jest stabilność w kontekście temperatury. Wstępnie dla testu miernik kalibrowałem w mieszkaniu po czym offset (czyli odchył od punktu zero) weryfikowałem po kilkunastu kilometrach w słońcu. Zero problemu. Kropka.
Po powrocie z Gran Canarii jeździłem kilka razy w Polsce w zaskakujących marcowych temperaturach 10-19 stopni i także po wyjściu z domu oraz w trasie nie było problemu z offsetem mimo sporych różnic temperatury. Zdarzało się wyjechać przy 19 stopniach, a wrócić przy 10. Licznik zerowany profilaktycznie na początku trasy zwracał również zero po jej przejechaniu.
Widziałem przy innych testach przypadki, że czujnik zmieniał offset (minimalnie, ale jednak) po zmianie tarczy z przodu (z dużej na małą lub odwrotnie) co jest nawet dość logiczne z racji innych naprężeń na pająk przy przełączeniu biegu. Z tego co się dowiedziałem bezpośrednio od producenta problem został rozwiązany (kwestie materiałowe) gdyż faktycznie u mnie nie występował.
Delektując się kawą zostawiłem także rower w pełnym kanaryjskim słońcu i to była jedyna sytuacja kiedy offset lekko odpłynął z powodu niezbyt niskiej temperatury osiągniętej przez korbę. Nie na tyle jednak, by stanowiło to diametralną różnicę w odczycie – w porywach 3% różnicy od Favero by po kilku minutach jazdy wrócić do offsetu zerowego i praktycznie idealnej dokładności.

 fot. jedrysik.com


Xcadey przez 2 miesiące był przeze mnie testowany w przeróżnych scenariuszach. Na zewnątrz były to w miarę stabilne jazdy na długich kilkukilometrowych podjazdach, sprinty z peakami w okolicy 1300W i wszystko to co robisz na rowerze jeżdżąc po górach…czyli VO2max na zjazdach ;) Do tego różne treningi na trenażerze dzięki czemu w trybie ERG można dość dokładnie przetestować odczyty miernika w 10 sekundowych sprintach w okolicy 1000W, stabilność podczas godzinnego kręcenia na 200W czy różnych interwałów. I co? I mogę powiedzieć, że jest powtarzalny, a to najważniejsza cecha pomiaru mocy. Tak naprawdę 10W czy 20W w tę czy tamtą nie robi kompletnie żadnej różnicy (poza drapaniem ego) ale konsystencja odczytów jest czynnikiem bardzo ważnym, a nawet najważniejszym. Jeśli kręcisz x na początku sezonu to dobrze jeśli miernik podaje ten sam x na końcu sezonu. I tu Xcadey po blisko 4000km spisuje się jak trzeba.

[image with 1000W 10s intervals]

Ze względu na opisane różnice każdy pomiar jaki posiadam tj. szosa/gravel/mtb oraz trenażer staram się normalizować z Favero, by mieć powtarzalne wyniki i możliwie dokładne przełożenie danych. Jeśli kręcę 200W na trenażerze to lubię mieć świadomość, że na MTB i szosie także kręcę 200W. Inną kwestią jest to, że FTP pod dachem jest inny niż FTP na zewnątrz. Jeszcze osobną kwestią jest nasza wydolność i praca mięśni na różnych rowerach co zależy m.in. od pozycji. W tej normalizacji pomaga również pomiar laktatu od Qlac dzięki czemu można realnie prześledzić różnice pomiędzy różnymi rowerami.

Polecam tym samem w kontekście ewentualnych zmian sprzętowych w przyszłości, wyznaczyć sobie jakieś punkty odniesienia w postaci drugiego miernika. Trenażer czy pedały z pomiarem zdecydowanie pomogą przy ewentualnej przesiadce na inny miernik. Znam przypadki gdzie nagle po zmianie urządzenia pierwszy trening wyglądał na +20W do FTP, podczas gdy w rzeczywistości FTP ani drgnęło.

Reasumując – sprinty, interwały, długie Z2, średniodługie Z5 – Ventus daje radę i na danych można się opierać bez najmniejszych problemów w kontekście treningów czy na zawodach. Można te dane sensownie powiązać z pulsem i laktatem co daje całkiem dokładny obraz formy i możliwości np. podczas dłuższych tras. O ile na XCO lecimy w interwałowego trupa przez godzinę+ o tyle podczas maratonów, etapówek czy dłuższego gravelowania warto wiedzieć czy się bez sensu nie dożynamy, bo każde wyjście z progu może nas kosztować sporo.

Zalety, wady, podsumowanie

Z plusów zacznę od dobrego stosunku cena vs możliwości. W przypadku Xcadey Ventus dostajesz pomiar dwustronny, karbonową korbę, sensowną dokładność i dobrą powtarzalność za ekwiwalent ~2000zł.
Sam pomiar mocy na pająku to okolice 1200zł. Warto nadmienić, że kupując sam pająk można go wybrać z multum standardowych mocowań do korby tj. Sram, RaceFace, Shimano etc. oraz różnych BCD.

Z plusów mogę i muszę wymienić również wsparcie marki w przypadku pytań lub problemów.
Miałem usterkę w jednym z urządzeń (wątpiłem w 1300W FTP) w 2021 roku i podobnie jak obecnie podczas zakupu na kontakt czekałem dosłownie kilka godzin. Szybka zdalna weryfikacja usterki i nowy czujnik po około tygodniu był już na korbie.

Wady? Bo jakieś muszą być.
Mógłbym do nich zaliczyć konieczność weryfikacji odczytu mocy. Jednak tylko wówczas jeśli musiałbym znaleźć jakiś minus. W idealnym świecie chciałbym, by zakup takiego urządzenia nie był obarczony błędem odczytu. Niemniej chwila inżynieryjno-technologicznych przemyśleń kieruje mnie w stronę wniosku, że nie do końca jest to możliwe. Czujnik w pająku nie “wymyśli” ile niutonometrów (siły nacisku) tracimy od buta przez ramię, tarcze i łańcuch. Trenażer nie wie co się dzieje od buta aż po kasetę. Warto sobie zdawać z tego sprawę co zdecydowanie minimalizuje frustracje i pozwala trenować dokładniej.

W niedługim czasie sprawdzę także pomiary z tej samej generacji w MTB i gravelu, wówczas edytuję akapit i zgodność między urządzeniami wpiszę na listę zalet lub wad ;)
Bazując jednak na poprzedniej generacji pająków Xcadey mogę przypuszczać, że po odpowiednim montażu będą ze sobą zgodne w przysłowiowy punkt.

Jeśli masz jakieś pytania odnośnie używania pomiaru mocy, zakupu lub jakiekolwiek inne – pisz śmiało.
Będzie mi miło jeśli wpadniesz do mnie także na Instagram -> @adam_jedrysik oraz Strava.

 fot. jedrysik.com

zostaw ślad po sobie!






wyślij komentarz

Przeczytaj pozostałe: